Dzisiaj bylam znowu na silowni,tym razem byla yoga.Najlepsza godzina w dzisiejszym dniu.
Mowilam sobie ze bede cwiczyc co dwa dni,jednak wciaga mnie to coraz bardziej.
Z Adrianem spotkalam sie w ten weekend,zakonczylismy zwiazek patrzac sobie prosto w oczy. Okazalo sie ze mnie nie zdradzil,powiedzial ze mnie kocha,ze codziennie o mnie mysli,patrzy sie na moje zdjecia. Opowiadal mi historie jak to jego mama kupila homara,probowal otworzyc nozki homara i sie skaleczyl. Ze to przypomnialo mu o naszej ostatniej kolacji..jak jescze wszystko bylo tak bajecznie. Do momentu gdy nie odzywal sie po tym dwa dni i mu napisalam ze jezeli jego milczenie oznacza to co mysle to okej,dziekuje..i odpisal mi ze to nie to ze to jego niezdecydowanie.
“nie zdecydowanie?”
Jesli masz jakies niepewnosci to z nami koniec.
No i byl koniec.
W weekend uzylam podstepu aby sie z nim spotkac i wygarnac mu wszystko.Honor nie pozwolil mi sie do niego odezwac,ani napisac.
Poprosilam Magde aby do niego zadzwonila i podala sie za jakas dziewczyne..
Magda: Czesc,Adrian tu Kaitlyn
Adrian: No Czesc,Kaitlyn..ta z plazy?
Magda: Tak,wlasnie ta..masz czas aby sie spotkac?
Adrian: Wlasnie gdzies wychodze ze znajomymi ale za godzine bede gotowy.
Magda: To daj mi znac.
"Kaitlyn"powiedziala ze wraca wlasnie od kolezanki i chce wstapic do sklepu obok jego domu.
Adrian byl w siodmym niebie.
Adrian: Ok hun,im comin.
co oznacza-dobrze kochanie,jade.
A myslalam ze on taki swietoszek.
Haha gdybyscie widzialy jego mine gdy spodziewajac sie Kaitlyn ujrzal mnie.
Byl z kolega w aucie.
Podeszlam tam kazalam koledze wysiasc z auta, Adrian wyszedl,dyskutowalismy 2 godziny przed autem pozniej poszlismy do jego auta..nie wiem po co. Jeszcze go kocham,dlatego tak glupio postapilam.
Tlumaczyl ze nie wie jak mi si eudalo trafic z tym imieniem,ze ta nijaka "Kaitlyn" robi najlepsze imprezy dlatego bez zadnych zbednych pytan chcial sie z nia spotkac..
w co nie wierze..
Pytal sie co z nami dalej..widac bylo ze chce worcic jednak ja,nie ugieta. Powiedzielam ze jezeli nie jest pewny zwiazku teraz to pozniej napewno tez nie bedzie.
Mowil ze mnie kocha i chce byc ze mna ale z drugiej storny teskni za swoim singielskim zyciem.
Nie przejmowalam sie tym co mowi. Wyszlam z auta
Mowiac ze jezeli jescze ma mi cos do powiedzenia to moze pisac esa..wyszlam.
Napisal zebym zapomniala o nim,o tym co mowil i ze wogole istnieje.
Od tego momentu poczulam jakby moje serce rozwalilo sie na tysiace malych kawalkow.
Spodziewalam sie innego obrotu zdarzen,w glebi duszy.
Nie wiem co bedzie dalej.
Chce isc do przodu zapomniec,do pory spotkania z nim dawalam sobie rade,bardzo dobrze.
Teraz..mam totalna zawieszke,potrafie sie wpatrywac w sciane i nie myslec o niczym.
Walczyc o to czy dac spokoj?
Moje mysli sie placza..
Bylo jak w bajce skonczylo sie jak w horrorze.
Doradzcie dziewczyny co powinnam zrobic,jaki krok bylby najodpowiedniejszy?
Hmm..
Teraz mam mnustwo zadania..matma,chemia..nawet jescze nie nadrobilam wszystkich zaleglosci.
Mam nadzieje ze dwuj na koniec nie bede miala..
Bylam w Ny ostatnio,kupilam super pierscionek.
Pochwale sie wam nim w kolejnym poscie..
Ksztalt zwierzatka ktore ubustwiam i ktorego chce miec tatuaz na plecach..
Pozdrawiam
-
<sophie>:
-
The Sound Of Heels:
-
The Sound Of Heels:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (18) ›